Mężczyźni, kobiety i dzieci wciąż są wyrzucani do najstarszego lasu w Europie i pozbawieni prawa do ubiegania się o ochronę międzynarodową
Organizacja Lekarze bez Granic wzywa polski rząd do przywrócenia wszystkim osobom przybywającym do Polski dostępu do procedur azylowych i ochrony międzynarodowej jako podstawowego prawa człowieka.
W ciągu roku od zawieszenia dostępu do procedur azylowych zespoły Lekarzy bez Granic były świadkami, jak osoby poszukujące bezpieczeństwa narażone są na poważne szkody spowodowane ciągłą odmową udzielenia azylu i brutalnymi pushbackami na Białoruś.
– Lekarze bez Granic zdecydowanie potępiają to prawo – mówi dr Alice Silvestro, koordynatorka medyczna Lekarzy bez Granic w Polsce. – Wzywamy polski rząd i instytucje UE do przywrócenia prawa do ubiegania się o azyl oraz zagwarantowania bezwarunkowego dostępu do opieki medycznej dla osób przekraczających granicę. Nie wolno siłą usuwać ludzi ze szpitali i wyrzucać ich do lasu.
26 marca 2025 roku polski rząd zatwierdził ustawę umożliwiającą czasowe zawieszenie prawa do składania wniosków o ochronę międzynarodową w ramach procedur azylowych na granicy polsko-białoruskiej. W odpowiedzi na skargi grup pomocowych i organizacji pozarządowych polski rząd wprowadził ograniczone klauzule wyłączające. Obejmują one kobiety w ciąży, dzieci bez opieki oraz osoby wymagające specjalistycznego leczenia. Teoretycznie wyłączenia te miały na celu ochronę praw niektórych osób znajdujących się w trudnej sytuacji do ubiegania się o ochronę międzynarodową. W praktyce, jak obserwowali Lekarze bez Granic, wyłączenia te są w dużej mierze bez znaczenia, a osobom z poważnymi schorzeniami często odmawia się dostępu do procedur azylowych.
Osobom ze złamaniami, odmrożeniami i amputacjami uniemożliwia się ubieganie się o azyl
– W ciągu ostatniego roku, na prośbę innych organizacji społecznych, zbadaliśmy stan zdrowia osób przekraczających granicę z Polską, które wyraźnie kwalifikowały się do wyjątku dotyczącego osób szczególnie narażonych – powiedział dr Silvestro. – 18 osób miało poważne lub krytyczne schorzenia, a 11 z nich zostało zawróconych bez przeprowadzenia jakiejkolwiek oceny ich stanu zdrowia. Każda z tych osób posiadała pisemną opinię medyczną w języku polskim, opisującą jej stan zdrowia oraz potrzebę opieki i pomocy. Nie powstrzymało to jednak straży granicznej przed odrzuceniem ich próśb o złożenie wniosków o azyl i niezbędną opiekę medyczną oraz odesłaniem ich [do Białorusi].
Bezpieczeństwo migrantów stało się kwestią przypadku. Ich dostęp do ochrony zależy całkowicie od konkretnego funkcjonariusza, z którym się spotkają, a który działa bez jasnych wytycznych lub ram odniesienia. Tym 11 osobom ostatecznie przyznano wjazd do Polski w celu złożenia wniosku o azyl, ale dopiero po wydaniu przez Europejski Trybunał Praw Człowieka środków tymczasowych.
Organizacje prawne zostały zmuszone do odwołania się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wydał środki tymczasowe uniemożliwiające polskiej straży granicznej zawracanie osób do Białorusi. Jednak zanim wydano orzeczenie sądu, osoby, które zostały wcześniej zawrócone, znajdowały się już w krytycznym stanie.
Pomimo orzeczenia sądowego niektóre osoby w stanie krytycznym nadal pozostają uwięzione w lesie. Powinny zostać pilnie przewiezione do pobliskich szpitali w Polsce w celu uzyskania opieki medycznej.
W ciągu ostatniego roku Lekarze bez Granic byli świadkami odsyłania osób z powrotem do lasu lub odmawiania im wjazdu na oficjalnych przejściach granicznych, w tym pacjentom z zapaleniem płuc, anemią i gruźlicą. Później wiele z tych osób próbowało ponownie przekroczyć granicę. Wracały w znacznie gorszym stanie, z pogłębiającymi się obrażeniami spowodowanymi przemocą lub ekstremalnym zimnem panującym w lesie. Dopiero na tym etapie – ze względu na ciężkość ich stanu zdrowia – pozwolono im ubiegać się o azyl, co często wymagało ratujących życie, ale niebezpiecznych zabiegów, takich jak amputacje spowodowane zaawansowaną gangreną wynikającą z odmrożeń.
Ponadto w 2025 roku Lekarze bez Granic udokumentowali przypadki zawracania co najmniej 21 osób zaraz po ich wypisaniu ze szpitali przygranicznych na Podlasiu. Prawdopodobnie miało miejsce więcej takich przypadków w szpitalach, w których nie działają ani Lekarze bez Granic, ani organizacje społeczne.
– Osoby znalezione w lesie w stanie zagrażającym życiu – często cierpiące na odwodnienie, nieleczone urazy lub rany spowodowane przemocą – są przewożone do szpitala na leczenie w trybie pilnym, by zaraz po wypisaniu zostać zatrzymane i zmuszone do powrotu przez ogrodzenie graniczne – powiedziała dr Silvestro. – Osoby te były dalekie od wyzdrowienia w momencie, gdy zostały pozbawione opieki medycznej i zmuszone do powrotu do lasu. Trudno sobie wyobrazić, że jesteś leczony z powodu złamań lub odmrożeń, które mogą prowadzić nawet do amputacji kończyn, a następnie zostajesz pozostawiony samemu sobie w najstarszym lesie Europy?
Okrucieństwo dotyka też dzieci
Wśród osób najbardziej narażonych na ryzyko znajdują się dzieci bez opieki. System jednak nie zapewnia im żadnej niezawodnej ochrony. Kiedy dzieci przybywają na granicę, decyzja o wszczęciu oceny wieku (w celu ustalenia, czy powinny zostać wpuszczone na podstawie wyjątku dotyczącego małoletnich bez opieki) spoczywa wyłącznie na straży granicznej lub personelu wojskowym, który je zatrzymuje, bez żadnego niezależnego nadzoru ani specjalistycznej wiedzy w zakresie ochrony dzieci.
– Kiedy rozpoczyna się ocena wieku, stosuje się prześwietlenia nadgarstków lub badania stomatologiczne, które są szkodliwe dla dzieci i naukowo niewiarygodne, jak podkreśliła organizacja Lekarze bez Granic w niedawnym raporcie „Wiek jako werdykt” – powiedziała dr Silvestro. – Co więcej, dzieciom nie pozwala się odwołać od tej decyzji.
Dzieci błędnie uznane za osoby dorosłe są pozbawione wszelkiej ochrony przysługującej małoletnim bez opieki na mocy prawa polskiego, unijnego i międzynarodowego.
To prawo, które rażąco narusza prawa człowieka i prawo UE, nie zniechęciło ludzi do szukania schronienia w Polsce, a przemoc wobec nich trwa nadal. Naruszenia praw osób próbujących znaleźć schronienie na europejskiej ziemi pozostają niewidoczne dla Europejczyków.