Strefa Gazy: to nie jest zawieszenie broni
Po dziewięciu miesiącach od wprowadzenia zawieszenia broni ludzie nadal narażeni są na cierpienie – pisze Ozan Agbas, nasz koordynator działań w Palestynie. Poznaj pięć powodów, dla których słowa „zawieszenie broni” straciły w Gazie swoje znaczenie.
autor: Ozan Agbas, koordynator działań w Palestynie, Lekarze bez Granic
Po dziewięciu miesiącach Palestyńczycy nadal wyciągają dzieci spod gruzów. Rodziny wciąż chowają zmarłych. A przestrzeń, na której dwa miliony ludzi ma przetrwać, skurczyła się do jednej trzeciej powierzchni sprzed trzech lat. To nie jest zawieszenie broni. To ta sama strukturalna przemoc pod inną nazwą.
To kontynuacja ludobójstwa, które jest skalibrowane w ten sposób, aby utrzymywać codzienne cierpienie Palestyńczyków, pozostając na tyle cichym, by uniknąć międzynarodowego oburzenia. To zawieszenie broni, które nadal zabija, ogranicza przestrzeń i uniemożliwia pomoc humanitarną. Nie rozmontowuje mechanizmów przemocy, tylko normalizuje ciągłe lekceważenie życia Palestyńczyków.
W tej przemocy i niepewności nasi palestyńscy pracownicy i pracowniczki nadal prowadzą szpitale polowe, niosą pomoc w zakresie zdrowia psychicznego, dystrybuują wodę i zapewniają podstawową opiekę zdrowotną dla ludzi w Gazie.

1. Zabijanie nie ustało
Według Ministerstwa Zdrowia Strefy Gazy od ogłoszenia tak zwanego zawieszenia broni 10 października 2025 r. zginęło 1 185 Palestyńczyków, a 3 816 zostało rannych. Oznacza to, że przez dziewięć miesięcy z rzędu co godzinę i 20 minut ginął lub był ranny mniej więcej jeden Palestyńczyk. Według danych UNICEF-u do 19 czerwca zginęło ponad 265 dzieci. Siły izraelskie nadal przeprowadzają codzienne ataki na terenie Strefy Gazy, jednocześnie codziennie rozszerzając obszar swojej kontroli.
Dla personelu Lekarzy bez Granic granica między leczeniem pacjentów a byciem pacjentem jest przerażająco cienka.
16 lipca w rezultacie ataku izraelskiego w pobliżu przychodni Lekarzy bez Granic w Al-Mawasi do naszego zespołu trafiły cztery ranne osoby. Następnego dnia dwa budynki w mieście Gaza, w których mieszkają nasi pracownicy, zostały trafione bez ostrzeżenia, uniemożliwiając rodzinom wyjście. Wybuchy rozbiły szyby. W jednym budynku gruz i ciała spadły na mieszkanie na niższym piętrze naszego pracownika.
Tego samego dnia w Dajr al-Balah, w środkowej Gazie, nasze zespoły leczyły 12 osób, w tym siedmioro dzieci, które zostały ranne, kiedy siły izraelskie uderzyły w miejsce pogrzebu w an-Nusajrat. W tym ataku zabitych zostało osiem osób, a 20 zostało rannych. Posród zabitych był 21-letni syn pracownika Lekarzy bez Granic. Nasz pracownik dowiedział się o tym, pracując na ostrym dyżurze w innej placówce.
To nie odosobnione przypadki, a zaledwie migawka z 48 godzin w Gazie.
Zawieszenie broni powinno oznaczać, że nasze ostre dyżury nie są już wypełnione rannymi. Niemal dwa lata po otworzeniu szpitala polowego w Dajr al-Balah i dziewięć miesięcy od ogłoszenia zawieszenia broni, nasze zespoły nadal przyjmują rannych w wyniku działań wojennych.
2. Ograniczanie swobody Palestyńczyków stało się kolejnym narzędziem walki
Tak zwana „żółta linia”, wynegocjowana w ramach zawieszenia broni pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa, stała się w rzeczywistości kolejnym mechanizmem kontroli i przemocy ze strony sił izraelskich. Jest to działanie dzielące Strefę Gazy i spychające Palestyńczyków do coraz mniejszej przestrzeni.
– Żółta linia się przemieszcza. Nie jest ani wyraźnie oznaczona, ani stała – przesuwa się na zachód, ilekroć siły izraelskie uznają to za stosowne. Bez negocjacji, bez ostrzeżenia i bez prawa poszerzania strefy. Niedawno pewna matka opowiedziała naszym zespołom, że jej 14-letni syn, cierpiący na zespół Downa, został pięciokrotnie postrzelony przez izraelskich snajperów w pobliżu żółtej linii, gdy bawił się niedaleko swojego domu. Żółta linia stała się ruchomą granicą, która więzi ludzi i naraża ich na ciągłą przemoc – mówi Ozan Agbas, koordynator działań natychmiastowych Lekarzy bez Granic w Palestynie.
Kiedy ogłoszono tak zwane zawieszenie broni, siły izraelskie kontrolowały mniej więcej połowę Strefy Gazy. Obecnie prawie dwa miliony Palestyńczyków jest uwięzionych na obszarze stanowiącym około 30 procent jej obszaru.
Zawieszenie broni powinno oznaczać, że działania wojenne są wstrzymane, broń cichnie, a ludzie nie są narażeni na naloty w Gazie. Używanie go jako narzędzia wojny i pogłębianie zamknięcia ludności na niewielkim obszarze nie może być usprawiedliwione.
Około 90 procent osób zostało przymusowo wysiedlonych, wiele z nich wielokrotnie, a większość mieszka w przepełnionych namiotach lub prowizorycznych schronieniach. Powszechnie występują świerzb, infekcje dróg oddechowych, ukąszenia szczurów i inne choroby.

Gdy naloty nie wystarczają, przeludnienie, choroby i niedostatek załatwiają resztę. To powolniejsza metoda uczynienia jednej trzeciej Gazy niezdatnej do życia dla ludzi tam uwięzionych.
3. Domy nadal są niszczone, a ludzie zmuszani do ucieczki
Niszczenie domów i psychiczna przemoc oparta na wywoływaniu poczucia niepewności nie zakończyły się wraz z ogłoszeniem zawieszenia broni.
Na wschód od „żółtej linii” kontrolowanej przez siły izraelskie nadal burzy się domy i całe dzielnice. Na zachód od niej, na kurczących się obszarach, na których zamknięci są Palestyńczycy, izraelskie ataki niszczą namioty, schronienia i nieliczne budynki, które wciąż tam stoją.
W momencie podpisania zawieszenia broni około 60 procent ludności Strefy Gazy straciło już dach nad głową, a około 77 procent budynków mieszkalnych uległo zniszczeniu – z czego większość została całkowicie zburzona – a około 1,9 miliona Palestyńczyków zostało przymusowo wysiedlonych, często więcej niż raz.
Według Norweskiej Rady ds. Uchodźców (NRC) obecnie prawie milion mieszkańców Strefy Gazy mieszka w namiotach lub prowizorycznych schronieniach, a większość z nich nie ma stałego dostępu do czystej wody, prądu, opieki zdrowotnej ani artykułów pierwszej potrzeby. Mimo to siły izraelskie nadal niszczą te nieliczne schronienia, które jeszcze pozostały, i wydają tak zwane nakazy ewakuacji, zmuszające ludzi do ponownej ucieczki.
– Podobnie jak wszyscy inni mieszkańcy Strefy Gazy, pracownicy Lekarzy bez Granic często mają zaledwie kilka chwil na opuszczenie swoich domów, gdy izraelskie siły ogłaszają takie nakazy wysiedlenia. Porzucają nieliczne rzeczy, które im pozostały, nie mając bezpiecznego miejsca, do którego mogliby się udać. Nawet w noce, w które nie wydaje się nakazów, niepewność pozostaje. Rodziny kładą się spać, nie wiedząc, czy obudzą się rano z kolejnym nakazem wysiedlenia, czy też z kolejnym atakiem – mówi Ozan Agbas, koordynator działań natychmiastowych Lekarzy bez Granic w Palestynie.
Nagłe i arbitralne rozkazy nakazujące ludziom opuszczenie domów i schronień są nadal wykorzystywane przez siły izraelskie jako narzędzie wojny psychologicznej. Powtarzające się wysiedlenia i brak bezpieczeństwa nie są konsekwencją kampanii wojskowej. Stały się one jedną z jej charakterystycznych cech, sprawiając, że mieszkańcy Strefy Gazy nigdy nie czują się bezpiecznie, niezależnie od tego, czy obowiązuje zawieszenie broni.
4. Pomoc humanitarna jest kolejnym narzędziem militarnym
Pomoc humanitarna nigdy nie powinna być zależna od warunków zawieszenia broni.
Jako siła okupacyjna państwo Izrael ma wynikający z prawa międzynarodowego obowiązek zapewnienia Palestyńczykom w Strefie Gazy dostępu do pomocy, niezależnie od przebiegu negocjacji politycznych, porozumień wojskowych czy prowadzenia działań wojennych. Pomoc humanitarna jest jednak nadal używana jako narzędzie i dopuszczana jedynie warunkowo, co stanowi instrument opresji. Dostawy są nadal opóźniane przez zmieniające się ograniczenia na przejściach granicznych, a pomoc jest włączana do negocjacji dotyczących zawieszenia broni tak, jakby stanowiła ustępstwa polityczne. Same etapy tzw. wdrażania zawieszenia broni są stosowane jako cykl służący do wykorzystywania pomocy jako narzędzia nacisku: traktuje się ją jako środek nacisku, a nie jako zobowiązanie prawne.

Pamiętając śmiercionośne systemy z poprzedniego roku, w tym punkty dystrybucji żywności Gaza Humanitarian Foundation, nasza obawa o to, co może się stać, jeśli te plany zostaną zrealizowane, tylko rośnie.
Pomoc jest wstrzymywana lub opóźniana pod pretekstem, że wkrótce nastąpi odbudowa i rekonstrukcja, jednak mimo upływu dziewięciu miesięcy nadal nie ma żadnego konkretnego planu, a władze izraelskie nadal ograniczają dostęp do pomocy.
Zamiast wypełniać swoje zobowiązania jako siła okupacyjna, Izrael wyrejestrował międzynarodowe organizacje humanitarne, w tym Lekarzy bez Granic, zmuszając międzynarodowy personel do opuszczenia Palestyny i blokując dostawy środków medycznych dla osób potrzebujących. W ich miejsce pojawiły się nowe propozycje: aby zamknąć Palestyńczyków w ściśle kontrolowanych obozach, gdzie dostęp do schronienia i pomocy byłby uzależniony od przebywania w zmilitaryzowanych enklawach nadzorowanych przez siły zatwierdzone przez Izrael.
Pilne potrzeby ludności pozostają niezaspokojone, podczas gdy sam proces odbudowy jest zakładnikiem tych samych kalkulacji politycznych i wojskowych, które już teraz ograniczają pomoc. Każdy etap służy jako pretekst do wstrzymania kolejnego, podczas gdy przetrwanie Palestyńczyków wisi na włosku i nie mogą oni powrócić do swoich domów, odbudować swoich społeczności ani odzyskać godności.
5. Rany psychiczne są nadal zadawane
Zawieszenie broni nie przyniosło bezpieczeństwa, stabilności i przewidywalności potrzebnych do powrotu do zdrowia.
W całej Strefie Gazy zespoły Lekarzy bez Granic nadal obserwują ogromny poziom rozpaczy, lęku, zaburzeń snu i cierpienia psychicznego zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. Objawy te nie tylko nie ustępują, ale wręcz nasilają się w obliczu trwających nalotów, wysiedleń i pogarszających się warunków życia. Niektórzy pacjenci, w tym matki, mówią zespołom organizacji, że mają myśli samobójcze.
Dla Palestyńczyków zawieszenie broni oznaczałoby stworzenie warunków, w których ludzie mogliby przeżyć żałobę, zacząć odbudowywać swoje życie i dojść do siebie po przemocy, której doświadczyli. W Strefie Gazy tak się nie stało.
Powrót do zdrowia psychicznego nie jest możliwy, gdy wciąż spadają bomby, a nad głowami nieustannie słychać odgłosy dronów, przerywane jedynie uderzeniami pocisków o ziemię. Ludzie żyją w strachu, nie wiedząc, czy oni sami, ich rodziny lub sąsiedzi przeżyją kolejny dzień.
Ochrona ludności cywilnej nie zaczyna się dopiero wraz z podpisaniem zawieszenia broni. Ludność cywilną należy chronić, a pomoc należy jej zapewniać również w trakcie trwania działań wojennych. Minęło już dziewięć miesięcy od ogłoszenia tego tak zwanego zawieszenia broni, a rany wojenne nie tylko nie zagoiły się, ale wciąż są zadawane.
Wpłać darowiznę na pomoc w Strefie Gazy
"*" oznacza pola wymagane